26 maja 2024

Błędy, które popełniasz, wybierając szkołę podstawową dla dziecka

Rodzice muszą w pewnym momencie podjąć bardzo trudną decyzję dotyczącą szkoły podstawowej dla swojego dziecka. Chociaż zapewne nie odbije się to mocno na przyszłości naszej pociechy, to może przez osiem lat jego życia sprawiać dyskomfort albo problemy na tle towarzyskim. Często podczas wyboru nie zwracamy uwagi na to, jak wpłynie on na nasze dziecko, a to duży błąd, bo przecież to ogromna część jego życia.

Patrzysz na poziom nauczania w szkole

W podstawówce poziom nauczania nie ma tak naprawdę większego znaczenia. Każda szkoła realizuje dokładnie taki sam program, bez względu na to, jak mocno dokręca dzieciom śrubę i jak wiele od nich wymaga. Jeśli nasze dziecko jest ambitne, będzie się uczyło bez względu na to, jak wysoki będzie poziom w naszej szkole, jednak jeśli będzie miało z czymś problem, większe wymagania mogą źle wpłynąć nie tylko na jego znajomość przedmiotów, ale także jego psychikę i podejście do szkoły. Lepiej, żeby dziecko czuło się w szkole mniej więcej swobodnie, niż żeby codziennie przed wyjście się stresowało.

Chcesz, żeby dziecko chodziło do prywatnej szkoły

Prywatne placówki mogą mieć swoje plusy, ale trzeba dobrze trafić, żeby poziom nauczania i podejście do uczniów było znacząco inne niż w szkole publicznej. Wszędzie możemy dziś znaleźć niekompetentnych nauczycieli, którzy znaleźli pracę po znajomości. Płacenie za szkołę naszego dziecka naraża nas tylko na większe wydatki. To co innego niż przedszkole, gdzie w państwowych placówkach często brakuje miejsca. Jeśli tego typu wydatek to dla Ciebie żaden problem, nie masz się czym przejmować, ale jeśli ciężko będzie Ci pokrywać comiesięczną ratę, to zdecydowanie lepszym rozwiązaniem będzie szkoła publiczna.

Chcesz, żeby dojazd był komfortowy dla Ciebie

Wybierając miejsce nowej szkoły naszej pociechy, często w pierwszej kolejności sugerujemy się tym, żeby było ono dogodne dla nas. Będziemy mogli codziennie zawozić ją do szkoły i odwozić do domu. Z tym że przeważnie nasze godziny niekoniecznie pokrywają się z godzinami zajęć naszego dziecka. Jeśli będzie musiało codziennie czekać godzinę przed i godzinę po swoich zajęciach, to może lepiej byłoby pozwolić mu wszędzie dochodzić na własnych nogach albo za pomocą komunikacji. Już dziecko w wieku siedmiu lat spokojnie sobie z tym poradzi, a jeśli tak będzie dla niego wygodniej, to może warto spróbować.